Princess Of Darknes - to super, że spodobał się zarówno prolog jak i Pierwszy rozdział. Mam również nadzieję, że będziesz śledziła dalsze losy bohaterów :). Dzięki również za wytknięcie błędu w prologu - został poprawiony :D
Daniel Korus - cóż na niektóre pytania niestety nie odpowiem ( za wiele by zostało wyjawione^^). Jeżeli będziesz dalej czytał sądzę, że się nie zawiedziesz. Mogę jedynie powiedzieć - tak to będzie Yaoi.. a kto będzie drugą połówką Harrego dowiesz się z czasem :P - jedno jest pewne będzie wiele niespodzianek
Teraz zapraszamy do czytania kolejnego rozdziału . Zostawcie po sobie jakiś ślad, bo komentarze motywują do dalszego pisania:) !
Pozdrawiamy:)
Rozdział II
Harry niemal zbiegł do jadalni, gdzie Syriusz siedział za
stołem i jadł spokojnie śniadanie. Widząc swojego chrześniaka uśmiechnął się
radośnie i podał mu drugi talerz zapełniony kanapkami.
- Ruchy Harry, niedługo trzeba się zbierać, pociąg nie
będzie czekał – mrugnął do niego, na co gryfon odburknął coś niewyraźnie.
Z jednej strony cieszył się na powrót do szkoły. To tam
odnalazł swoje miejsce i to właśnie ten zamek przez ostatnie sześć lat był dla
niego domem, którego nie posiadał, aż do teraz.
W tym roku nie do końca chciał tam wracać. Po pierwsze będzie musiał spotkać się
ze swoimi przyjaciółmi – Ronem i Hermioną, a był niemal pewien, że to będzie ciężkie przeżycie.. Ta dwójka z pewnością nie zaakceptuje zmian w jego charakterze. Cieszył się natomiast z zawarcia znajomości z Draconem. W sumie nie nazwałby jeszcze ich relacji przyjacielskimi, ale na pewno nie traktowali się już jak wrogowie. Przełknął ostatni kęs kanapki, zatrzymując wzrok na swoim opiekunie.
W tym roku nie do końca chciał tam wracać. Po pierwsze będzie musiał spotkać się
ze swoimi przyjaciółmi – Ronem i Hermioną, a był niemal pewien, że to będzie ciężkie przeżycie.. Ta dwójka z pewnością nie zaakceptuje zmian w jego charakterze. Cieszył się natomiast z zawarcia znajomości z Draconem. W sumie nie nazwałby jeszcze ich relacji przyjacielskimi, ale na pewno nie traktowali się już jak wrogowie. Przełknął ostatni kęs kanapki, zatrzymując wzrok na swoim opiekunie.
- Możemy iść – Powiedział wstając od stołu i zbierając
naczynia.
- To świetnie – Syriusz uśmiechnął się łobuzersko. Nigdy
nie zachowywał się adekwatnie
do swojego wieku.
do swojego wieku.
Poszedł do pokoju Harrego i pomógł mu spakować bagaże i
zmniejszyć je.
Po upływie kilku minut chrześniaka dobiegł krzyk z salonu, że za piętnaście minut przyjedzie po nich taksówka.
Po upływie kilku minut chrześniaka dobiegł krzyk z salonu, że za piętnaście minut przyjedzie po nich taksówka.
- Syriuszu, powiesz mi w końcu, co to za niespodzianka związana z początkiem nowego roku? – Zapytał chłopak zeskakując o trzech ostatnich stopni schodów. Odkąd Black wspomniał o owej niespodziance pierwszego dnia, zżerała go ciekawość. Nie mógł się doczekać, a niestety cierpliwość nie była mocną stroną czarnowłosego.
- Spokojnie, dowiesz się w swoim czasie – mężczyzna mrugnął do niego wesoło. Potter chcąc nie chcąc musiał skapitulować. Jednak jego uwadze nie umknął mu kufer, który łapa miał spakowany w swoim pokoju.
Równo po kwadransie przyjechała zamówiona przez Blacka
taksówka. Oboje schowali swoje zmniejszone bagaże do kieszeni płaszczy i wsiedli do pojazdu, który ruszył spod ich
rezydencji by dziesięć minut przed odjazdem pociągu dotrzeć na dworzec King's Cross.
Na peronie
9 i 3/4 Syriusz od razu pożegnał się z chrześniakiem i oddalił się na przód pociągu gdzie wsiadł do jednego z licznych wagonów. Harry mający również zamiar zadomowienia się na czas podróży w przedziale usłyszał krzyki Hermiony i szybkie kroki zapewne należące do Rona. Westchnął mentalnie. Jednak nadzieja na uniknięcie spotkania z przyjaciółmi okazała się próżna. Przywołując na usta coś na kształt uśmiechu odwrócił się w stronę nadchodzących osób.
Dziewczyna z radością rzuciła mu się w ramiona, nie zauważając jego cierpiętniczej miny, natomiast Weasley uśmiechał się głupkowato. Och miał ochotę zetrzeć im te uśmieszki z twarzy jednak starał się panować nad sobą. Kilka głębszych wdechów i wszystko będzie dobrze.
9 i 3/4 Syriusz od razu pożegnał się z chrześniakiem i oddalił się na przód pociągu gdzie wsiadł do jednego z licznych wagonów. Harry mający również zamiar zadomowienia się na czas podróży w przedziale usłyszał krzyki Hermiony i szybkie kroki zapewne należące do Rona. Westchnął mentalnie. Jednak nadzieja na uniknięcie spotkania z przyjaciółmi okazała się próżna. Przywołując na usta coś na kształt uśmiechu odwrócił się w stronę nadchodzących osób.
Dziewczyna z radością rzuciła mu się w ramiona, nie zauważając jego cierpiętniczej miny, natomiast Weasley uśmiechał się głupkowato. Och miał ochotę zetrzeć im te uśmieszki z twarzy jednak starał się panować nad sobą. Kilka głębszych wdechów i wszystko będzie dobrze.
- Cześć stary, jak tam? – Ron podszedł i poklepał go
przyjacielsko po plecach.
Przez moment, ale tylko przez moment poczuł się tak jakby ostatnie problemy nie miały miejsca, a oni nadal byli najlepszymi przyjaciółmi, ale tak nie było. Czas płynął, pewne wydarzenia jednak miały miejsce, a on sam? Zmienił się. Potter wyswobodził się z ramion Hermiony.
Przez moment, ale tylko przez moment poczuł się tak jakby ostatnie problemy nie miały miejsca, a oni nadal byli najlepszymi przyjaciółmi, ale tak nie było. Czas płynął, pewne wydarzenia jednak miały miejsce, a on sam? Zmienił się. Potter wyswobodził się z ramion Hermiony.
- Was też miło widzieć – powiedział trochę zbyt chłodno,
co zostało zauważone przez Rona, który dziwnie na niego spojrzał jak by dopiero
teraz zauważając zmianę w image’u przyjaciela.
- Stary, coś ty się tak odpicował? – zlustrował go
wzrokiem. – I gdzie masz okulary?
- Już ich nie potrzebuje, noszę soczewki. Są o wiele wygodniejsze – odpowiedział luźno Potter. – A co do stroju, to odpowiada mi taki styl – wzruszył ramionami.
- Tylko, że wyglądasz jak typ z pod ciemnej gwiazdy, bez urazy. – Ron pokręcił głową.
- Ron daj spokój, jeśli Harremu się podoba, to nic nam do tego – Hermiona od razu zaczęła uspokajać rudzielca, jakby obawiając się burzy.
- Mi się tam podoba styl Harrego – do uszu całej trójki dobiegł głos Malfoy’a. Harry odwrócił się w stronę blondyna.
- Cześć Draco – powitał go spokojnie, na co jego przyjaciel wybałuszył oczy.
- Zadajesz się ze ŚLIZGONEM? To jest Malfoy – wredna fretka? Już o tym zapomniałeś?
- Nie Ron, nie zapomniałem. Przejrzałem tylko na oczy. Nie należy zawsze ulegać stereotypom, czy rozpamiętywać dawne urazy. Można dostrzec w ludziach sporo zalet. Nawet w tym ślizgońskim dupku.. wiem , też byłem zaskoczony – odpowiedział ze śmiechem, a Ron lekko poczerwieniał na twarzy.
- Harry jak możesz ?!– starał się go jeszcze przekonać. – Przecież to my jesteśmy Twoimi przyjaciółmi.
- Jedno nie wyklucza drugiego, chyb.. – Chłopak chciał jeszcze coś dodać,
ale jego wypowiedź została przerwana przez Dracona, który jak zawsze musiał wtrącić swoje trzy grosze.
- Widzisz Weasley wygląda na to, że Potter przestał zadawać się z pospólstwem – zakpił, co spowodowało, że Ron gwałtowanie zaczerpnął powietrza.
- Zdrajca – wycedził w stronę Harrego urażony chłopak, na co ten tylko potrząsnął głową
- Ronaldzie Weasley ! DOŚĆ ! – krzyknęła dziewczyna - Pora wsiadać do pociągu bo za chwilę odjedzie bez nas! – Hermiona najwyraźniej chciała zapobiec większej kłótni i pociągnęła szarpiącego się chłopaka w stronę pociągu.
- Już ich nie potrzebuje, noszę soczewki. Są o wiele wygodniejsze – odpowiedział luźno Potter. – A co do stroju, to odpowiada mi taki styl – wzruszył ramionami.
- Tylko, że wyglądasz jak typ z pod ciemnej gwiazdy, bez urazy. – Ron pokręcił głową.
- Ron daj spokój, jeśli Harremu się podoba, to nic nam do tego – Hermiona od razu zaczęła uspokajać rudzielca, jakby obawiając się burzy.
- Mi się tam podoba styl Harrego – do uszu całej trójki dobiegł głos Malfoy’a. Harry odwrócił się w stronę blondyna.
- Cześć Draco – powitał go spokojnie, na co jego przyjaciel wybałuszył oczy.
- Zadajesz się ze ŚLIZGONEM? To jest Malfoy – wredna fretka? Już o tym zapomniałeś?
- Nie Ron, nie zapomniałem. Przejrzałem tylko na oczy. Nie należy zawsze ulegać stereotypom, czy rozpamiętywać dawne urazy. Można dostrzec w ludziach sporo zalet. Nawet w tym ślizgońskim dupku.. wiem , też byłem zaskoczony – odpowiedział ze śmiechem, a Ron lekko poczerwieniał na twarzy.
- Harry jak możesz ?!– starał się go jeszcze przekonać. – Przecież to my jesteśmy Twoimi przyjaciółmi.
- Jedno nie wyklucza drugiego, chyb.. – Chłopak chciał jeszcze coś dodać,
ale jego wypowiedź została przerwana przez Dracona, który jak zawsze musiał wtrącić swoje trzy grosze.
- Widzisz Weasley wygląda na to, że Potter przestał zadawać się z pospólstwem – zakpił, co spowodowało, że Ron gwałtowanie zaczerpnął powietrza.
- Zdrajca – wycedził w stronę Harrego urażony chłopak, na co ten tylko potrząsnął głową
- Ronaldzie Weasley ! DOŚĆ ! – krzyknęła dziewczyna - Pora wsiadać do pociągu bo za chwilę odjedzie bez nas! – Hermiona najwyraźniej chciała zapobiec większej kłótni i pociągnęła szarpiącego się chłopaka w stronę pociągu.
Draco z Harrym weszli spokojnie do ekspressu
i zajęli jeden z przedziałów. Niedługo potem dosiedli się do nich pozostali domownicy Slytherinu nieco zdziwieni obecnością kogoś z wrogiego im domu na ich terytorium. Podróż do Hogwartu minęła im w przyjemnej atmosferze, na rozmowie i opowiadaniu dowcipów czy wakacyjnych przygód, przy czym było dużo śmiechu i łez. Harry musiał przyznać, że wcale nie oni tacy źli. Po raz któryś z kolei zaczął żałować, że sześć lat temu nakłonił tiarę, by nie umieszczała go w domu węża. Kilka godzin potem, kiedy expres- Hogwart zaczął zbliżać się do celu podróży wszyscy założyli szaty i powoli zaczęli zbierać się do wyjścia.
Pociąg w końcu wjechał do Hogsmade i zatrzymał się. Wszyscy uczniowie opuścili wagony, wylewając się jak jedna czarna masa na peron, by udać się w kierunku szkoły w łódkach przez piękne jezioro, jak corocznie pierwszoklasiści lub w powozach ciągniętych przez Testrale,
jak czyniła to reszta uczniów, która miała już zaszczyt nie jeden raz przekraczać Hogwarckie bramy. W zamku jak zawsze zajęli swoje miejsca przy stołach czterech domów. Tym razem każdy kto popatrzył na stół Gryfindoru mógł zauważyć, że złota trójca nie siedzi razem. Harry bowiem siedział przy końcu stołu podczas gdy pozostała dwójka siedziała tam gdzie zawsze. Jednak złotemu chłopcu jakoś szczególnie to nie przeszkadzało.
Jego nowy styl jak i fryzura oraz brak okularów nie przeszedł bez echa. Szepty dało się słyszeć nie tylko pośród damskiej części, ale też pośród mężczyzn. Potter lekceważył ten fakt jak zawsze - w końcu kiedy w tej szkole nie był na ustach wszystkich osób ? - Nigdy.
Zerknął z ukosa na stół prezydialny, gdzie Dumbledore siedział u jego szczytu z tym swoim dobrotliwym uśmiechem, zerkającego niebieskimi oczami znad okularów połówek na uczniów, którzy siedzieli przy stołach, jak i na nowo przybyłych, którzy kłębili się przy wejściu i nerwowo rozglądali. Po kilku minutach szumu Dyrektor wstał i podszedł do mównicy, a sowa rozpostarła swoje skrzydła.
i zajęli jeden z przedziałów. Niedługo potem dosiedli się do nich pozostali domownicy Slytherinu nieco zdziwieni obecnością kogoś z wrogiego im domu na ich terytorium. Podróż do Hogwartu minęła im w przyjemnej atmosferze, na rozmowie i opowiadaniu dowcipów czy wakacyjnych przygód, przy czym było dużo śmiechu i łez. Harry musiał przyznać, że wcale nie oni tacy źli. Po raz któryś z kolei zaczął żałować, że sześć lat temu nakłonił tiarę, by nie umieszczała go w domu węża. Kilka godzin potem, kiedy expres- Hogwart zaczął zbliżać się do celu podróży wszyscy założyli szaty i powoli zaczęli zbierać się do wyjścia.
Pociąg w końcu wjechał do Hogsmade i zatrzymał się. Wszyscy uczniowie opuścili wagony, wylewając się jak jedna czarna masa na peron, by udać się w kierunku szkoły w łódkach przez piękne jezioro, jak corocznie pierwszoklasiści lub w powozach ciągniętych przez Testrale,
jak czyniła to reszta uczniów, która miała już zaszczyt nie jeden raz przekraczać Hogwarckie bramy. W zamku jak zawsze zajęli swoje miejsca przy stołach czterech domów. Tym razem każdy kto popatrzył na stół Gryfindoru mógł zauważyć, że złota trójca nie siedzi razem. Harry bowiem siedział przy końcu stołu podczas gdy pozostała dwójka siedziała tam gdzie zawsze. Jednak złotemu chłopcu jakoś szczególnie to nie przeszkadzało.
Jego nowy styl jak i fryzura oraz brak okularów nie przeszedł bez echa. Szepty dało się słyszeć nie tylko pośród damskiej części, ale też pośród mężczyzn. Potter lekceważył ten fakt jak zawsze - w końcu kiedy w tej szkole nie był na ustach wszystkich osób ? - Nigdy.
Zerknął z ukosa na stół prezydialny, gdzie Dumbledore siedział u jego szczytu z tym swoim dobrotliwym uśmiechem, zerkającego niebieskimi oczami znad okularów połówek na uczniów, którzy siedzieli przy stołach, jak i na nowo przybyłych, którzy kłębili się przy wejściu i nerwowo rozglądali. Po kilku minutach szumu Dyrektor wstał i podszedł do mównicy, a sowa rozpostarła swoje skrzydła.
- Witajcie drodzy uczniowie! Rozpoczyna się kolejny rok nauki w szkole magii i
czarodziejstwa, w Hogwarcie – zaczął przemówienie swoim spokojnym przyjaznym
głosem od którego Haremu nie wiedzieć czemu robiło się niedobrze.
– Aby na dobry początek was nie zanudzić, pragnę przypomnieć, że wstęp do Zakazanego Lasu jest zabroniony i pan Filch dopilnuje tego. Kto złamie regulamin zostanie ukarany szlabanem u opiekuna swojego domu. Chciałbym przedstawić również nowego profesora Obrony Przed Czarną Magią, Profesora Syriusza Blacka.
– Aby na dobry początek was nie zanudzić, pragnę przypomnieć, że wstęp do Zakazanego Lasu jest zabroniony i pan Filch dopilnuje tego. Kto złamie regulamin zostanie ukarany szlabanem u opiekuna swojego domu. Chciałbym przedstawić również nowego profesora Obrony Przed Czarną Magią, Profesora Syriusza Blacka.
Harry zaskoczony zerknął ponownie na stół prezydialny i
dopiero teraz dojrzał swojego ojca chrzestnego. Przedtem zbytnio się skupił na
Dropsie i ten drobny, ale ważny szczegół umknął jego uwadze. Uśmiechnął się do
siebie. Więc to pewnie była ta niespodzianka. Musiał przyznać, że bardzo miła.
Słysząc oklaski machinalnie się do nich dołączył. Dobrze, że Dumbledore
zakończył przemówienie. Teraz czekała ich tylko Ceremonia przydziału. McGonagal
wyniosła na środek stołek i położyła na nim stary kapelusz, który po chwili
rozpruł się i zaczął śpiewać:
Cieszcie się młodzieży póki czas ku temu
cieszcie się, bowiem to nie kres zagrożeniu.
Jeszcze ta walka nie jest wygrana
Pod czarnym płaszczem groza schowana
Domy w Hogwarcie zjednoczy siła
chodź droga kręta jest i zawiła,
Lecz bez podziałów jak jedna rodzina
Dobro zwycięży już bliska godzina
Więc śmiało Lwy do walki stawajcie
Kruki swą wiedza przyjaciół wspierajcie
i wy Węże sprytu swego nie szczędźcie
Puchoni najwyższy czas wykazać się męstwem
Tę oto radę daję wam w sekrecie
wy z nią poczniecie, co tylko zechcecie
Jednak ja w mądrość serc waszych wierzę
i wiem, że wybierzecie rozsądnie i śmiele.
cieszcie się, bowiem to nie kres zagrożeniu.
Jeszcze ta walka nie jest wygrana
Pod czarnym płaszczem groza schowana
Domy w Hogwarcie zjednoczy siła
chodź droga kręta jest i zawiła,
Lecz bez podziałów jak jedna rodzina
Dobro zwycięży już bliska godzina
Więc śmiało Lwy do walki stawajcie
Kruki swą wiedza przyjaciół wspierajcie
i wy Węże sprytu swego nie szczędźcie
Puchoni najwyższy czas wykazać się męstwem
Tę oto radę daję wam w sekrecie
wy z nią poczniecie, co tylko zechcecie
Jednak ja w mądrość serc waszych wierzę
i wiem, że wybierzecie rozsądnie i śmiele.
Wydawać się może, że to koniec mej pieśni
Jednakże tak nie jest czemu? Już się dowiecie.
Proroctwo bowiem w połowie spełnione
prawda ukryta, a kłamstwo obnażone
O co w tym chodzi już wkrótce się dowiecie
Gdy ten, który żyje w kłamstwie prawdę w końcu pozna.
Dzień ten jest już blisko nim się obejrzycie,
a teraz moi drodzy na razie żegnajcie.
Jednakże tak nie jest czemu? Już się dowiecie.
Proroctwo bowiem w połowie spełnione
prawda ukryta, a kłamstwo obnażone
O co w tym chodzi już wkrótce się dowiecie
Gdy ten, który żyje w kłamstwie prawdę w końcu pozna.
Dzień ten jest już blisko nim się obejrzycie,
a teraz moi drodzy na razie żegnajcie.
Tiara zakończyła swoją pieśń, a w Wielkiej Sali
zapanowała cisza. Nikt nie wiedział jak interpretować słowa starego kapelusza,
ale jedno wiedzieli na pewno - Coś się
wydarzy.
Kiedy? - Niewiadomo, ale z pewnością będzie to miało związek z złotym chłopcem Gryfindoru. McGonagal, która szybko odzyskała rezon wyszła na środek.
Kiedy? - Niewiadomo, ale z pewnością będzie to miało związek z złotym chłopcem Gryfindoru. McGonagal, która szybko odzyskała rezon wyszła na środek.
- Więc, moi drodzy teraz rozpocznie się ceremonia
przydziału. Będę wyczytywać nazwiska,
a wy będziecie podchodzić do tiary, która umieści was w jednym z domów. Dom do, którego traficie stanie się dla was czymś na kształt rodziny na kolejne siedem lat nauki. Pamiętajcie, aby dbać o honor swojego domu i być dla niego chlubą – wicedyrektorka zawiesiła głos jakby się nad czyś zastanawiając.
– W tym roku co niezmiernie nas zdziwiło, tiara wyraziła jedno życzenie. - Kontynuowała dalej -
Jako, że jest magicznym artefaktem, nie mogliśmy zlekceważyć tej prośby. Dlatego też jedno z was, osób które już uczęszcza do Hogwartu i ma swój dom, zostanie przydzielone ponownie – pośród domów przeszedł szmer, a Złoty Chłopiec poczuł przyśpieszone bicie serca.
– Prosiłabym, więc, aby na środek jako pierwsza osoba podszedł pan …
Harry Potter! – Kobieta wywołała chłopaka po krótkiej pauzie. Harry wstał i spokojnie podszedł do kapelusza. Usiadł na Sołku zakładając magiczny artefakt na głowę.
a wy będziecie podchodzić do tiary, która umieści was w jednym z domów. Dom do, którego traficie stanie się dla was czymś na kształt rodziny na kolejne siedem lat nauki. Pamiętajcie, aby dbać o honor swojego domu i być dla niego chlubą – wicedyrektorka zawiesiła głos jakby się nad czyś zastanawiając.
– W tym roku co niezmiernie nas zdziwiło, tiara wyraziła jedno życzenie. - Kontynuowała dalej -
Jako, że jest magicznym artefaktem, nie mogliśmy zlekceważyć tej prośby. Dlatego też jedno z was, osób które już uczęszcza do Hogwartu i ma swój dom, zostanie przydzielone ponownie – pośród domów przeszedł szmer, a Złoty Chłopiec poczuł przyśpieszone bicie serca.
– Prosiłabym, więc, aby na środek jako pierwsza osoba podszedł pan …
Harry Potter! – Kobieta wywołała chłopaka po krótkiej pauzie. Harry wstał i spokojnie podszedł do kapelusza. Usiadł na Sołku zakładając magiczny artefakt na głowę.
- Harry Potter – odezwał się cichy głosik. – Więc jednak
do mnie wróciłeś. Wiedziałam, że tak się stanie, ja, bowiem nigdy się nie mylę.
Już czas byś stanął twarzą twarz ze swoim przeznaczenie, dlatego wybieram..
SLYTHERIN!!!
SLYTHERIN!!!
Harry miał wrażenie jak by właśnie spełniło się jedno z
jego gorących życzeń, marzeń które snuł przez ostatnie wakacje, a które
wydawały się wtedy mało realne i niemożliwe do spełnienia. Koniec z Gryfindorem.
Koniec z domem, do którego nie pasował. Idąc za poleceniem dawnej opiekunki
domu, do którego uprzednio należał udał się do stołu Slitherinu. Nie krył faktu,
że jest zaskoczony, ale jednak cieszy się tą nagłą zmianą. Jednak nie wszystkim
obecnym na tej Sali podobała się decyzja podjęta przez starą czapkę. Miny jego
dawnych przyjaciół odzwierciedlały zaskoczenie jak i zniesmaczenie tym faktem. Tak dawnych przyjaciół, bowiem teraz był już
w stu procentach pewny, że odwrócą się od niego - w końcu przynależność do 'kolebki czarnoksiężników' znaczyła dla nich bardzo wiele. Snape za to patrzył na niego tak jak by Potter co najmniej pozbawił życia któregoś z członków jego rodziny.. Cóż jakby na to nie patrzeć, całkiem miła perspektywa. Harry usiadł obok Malfoya, który uśmiechnął się do niego z wyższością i pogratulował mu cicho. Potter był niezwykle usatysfakcjonowany. Zaczynał również sądzić, że ten rok jednak nie będzie taki zły jak przypuszczał . Jednak pytanie co dalej ?
___________________________________________________________
OD AUTOREK : BRAK KOMENTARZY = BRAK KOLEJNEGO ROZDZIAŁU.
tak wiemy, trochę rygorystycznie .. ale niestety nie widząc zainteresowania człowiek traci wenę, a przede wszystkim chęć do pisania . :(
w stu procentach pewny, że odwrócą się od niego - w końcu przynależność do 'kolebki czarnoksiężników' znaczyła dla nich bardzo wiele. Snape za to patrzył na niego tak jak by Potter co najmniej pozbawił życia któregoś z członków jego rodziny.. Cóż jakby na to nie patrzeć, całkiem miła perspektywa. Harry usiadł obok Malfoya, który uśmiechnął się do niego z wyższością i pogratulował mu cicho. Potter był niezwykle usatysfakcjonowany. Zaczynał również sądzić, że ten rok jednak nie będzie taki zły jak przypuszczał . Jednak pytanie co dalej ?
___________________________________________________________
OD AUTOREK : BRAK KOMENTARZY = BRAK KOLEJNEGO ROZDZIAŁU.
tak wiemy, trochę rygorystycznie .. ale niestety nie widząc zainteresowania człowiek traci wenę, a przede wszystkim chęć do pisania . :(
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz