Tak o to dajemy pierwszy rozdział, dziękujemy czytelnikom za słowa otuchy i wsparcia :)
Następna notka za około tydzień !
Rukja - to świetnie, że podobają się arty jak i ten krótki prolog. Mamy nadzieję, że rozdziały i cała historia wywrze na Tobie pozytywne wrażenie :)
Mariposa - Szata bloga, tak coś w tym jest :D fakt prolog krótki, ale im mniej informacji tym ciekawiej czyż nie tak :P
Lady - Dzięki za zauważenie tego drobnego mankamentu. W pierwszej wersji pisania Harry miał wrócić do Hogwartu na szóstym roku, a wykończyć Voldka na piątym. Po drobnych zmianach ten fakt uległ poprawce, ale najwyraźniej umknął nam wiek Harrego;) Co do samej historii jest ciut zmieniona,
ale wkrótce sama sie przekonasz:)
Następna notka za około tydzień !
Rukja - to świetnie, że podobają się arty jak i ten krótki prolog. Mamy nadzieję, że rozdziały i cała historia wywrze na Tobie pozytywne wrażenie :)
Mariposa - Szata bloga, tak coś w tym jest :D fakt prolog krótki, ale im mniej informacji tym ciekawiej czyż nie tak :P
Lady - Dzięki za zauważenie tego drobnego mankamentu. W pierwszej wersji pisania Harry miał wrócić do Hogwartu na szóstym roku, a wykończyć Voldka na piątym. Po drobnych zmianach ten fakt uległ poprawce, ale najwyraźniej umknął nam wiek Harrego;) Co do samej historii jest ciut zmieniona,
ale wkrótce sama sie przekonasz:)
To tyle od nas.
Życzymy miłej lektury:)
Życzymy miłej lektury:)
______________________________
Rozdział I
Harry obudził się nagle w środku nocy z krzykiem. Ostatnimi czasy bardzo często to mu się zdarzało, a po ostatnim roku i pamiętnej bitwie o Hogwart nasiliło się jeszcze bardziej. Tak miniony, szósty rok nauki obfitował w liczne, niekoniecznie miłe wydarzenia. Splotło się ze sobą wiele śmierci. Jedna, na którą czekało tak wielu czarodziejów i inne, które nie powinny mieć
w ogóle miejsca. Wiele osób straciło swe życie broniąc swoich domów, rodzin.
Byli jednak i tacy, którzy poświęcili je w „imię większego dobra”.
.
Czas w nowym domu płynął bardzo szybko. Początek nowego roku w Hogwarcie nadszedł szybciej niż Harry się spodziewał. Być może, dlatego, że resztę wakacji mógł zaliczyć do jak najbardziej udanych, spędzonych w rodzinnej atmosferze, nie tak jak zazwyczaj – jako popychadło u wujostwa. W przedostatni dzień wybrał się z Łapą na Pokątną by zakupić potrzebne książki, uzupełnić ingerencje do eliksirów na siódmy rok nauki w Hogwarcie oraz wyposażyć garderobę w nowe rzeczy. Harry kupił więc całkiem pokaźną ilość spodni
i ciemnych podkoszulków. Ogólnie garderoba chłopaka nagle zmieniła się na bardziej mroczną co jemu osobiście bardzo się podobało. Uważał,
że dodawała mu ona pazura. Syriusz zaś stwierdził, że to młodzieńczy okres buntu, a młody Potter nie zamierzał wyprowadzać go z błędu.
Na szczęście podczas tej wyprawy nie spotkał rodziny Weasleyów, ani Granger. Tym lepiej.
Za to, ku niezmiernemu zdziwieniu napotkał Malfoya, który aż przystanął widząc nowy ubiór jak
i fryzurę Harrego. Z włosami Potter też postanowił zrobić drobny porządek. Lekko je zapuścił
i w końcu jakoś ułożył z niewielką pomocą fryzjera, a co najważniejsze końcówki przefarbował na kolor srebrny
Harry obudził się nagle w środku nocy z krzykiem. Ostatnimi czasy bardzo często to mu się zdarzało, a po ostatnim roku i pamiętnej bitwie o Hogwart nasiliło się jeszcze bardziej. Tak miniony, szósty rok nauki obfitował w liczne, niekoniecznie miłe wydarzenia. Splotło się ze sobą wiele śmierci. Jedna, na którą czekało tak wielu czarodziejów i inne, które nie powinny mieć
w ogóle miejsca. Wiele osób straciło swe życie broniąc swoich domów, rodzin.
Byli jednak i tacy, którzy poświęcili je w „imię większego dobra”.
Złoty chłopiec od powrotu
do nieszczęsnego domu swojego wujostwa nie miał lekko.
Może i w świecie czarodziejów był aktualnie bohaterem, osobą numer jeden
na wielu ustach, ale na Privet Drive wciąż był traktowany jak nic nie warty śmieć
Zarówno wuj jak i ciotka raczyli mu o tym nagminnie przypominać, zaś jego kuzyn nadal traktował go niczym worek treningowy. Jednak jak to miał w zwyczaju nie zamierzał ubolewać nad swoim losem. W końcu to miały być ostatnie wakacje w tym miejscu, którego z całego serca nienawidził. Następne, jakie nadejdą i kolejne, spędzi w domu swojego ojca chrzestnego Syriusza Blacka, który został oczyszczony z zarzutów i przeproszony za fałszywe oskarżenia. Harry rozejrzał się po ciemnym pokoju nasłuchując, czy jego krzyk nikogo nie obudził. Jakoś nie chciał konfrontacji w środku nocy z wściekłym wujostwem.
Na szczęście w domu panowała niczym niezmącona cisza. Złoty chłopiec zdawał sobie sprawę, że teraz będzie miał poważne trudności z zaśnięciem. Westchnął więc cicho i wstał
z łóżka. Zapalił lampkę, która była przy jego łóżku i wyjął jedną z ukrytych w szczelinie ksiąg magicznych OPCM i zaczął z nudów wertować podręcznik. Co było jednak dziwniejsze, przez te sny i budzenie się zbyt częste w środku nocy oprócz OPCM i paru innych podręczników nawet zaczął uczuć się o zgrozo eliksirów! Czasami miał wrażenie, że zamienia się
w Hermionę, to w końcu jej domeną było nieustanne siedzenie nad książkami i zgłębianie wszelkiej wiedzy. Resztę wieczoru spędził więc czytając i odrabiając związaną z przedmiotem pracę domową zadaną na okres wakacyjny. Nad ranem, gdy odłożył książkę do skrytki pod łóżkową szczeliną udało mu się przysnąć. Jednak nie na długo. Już po chwili, bowiem słychać było głośne pukanie w drzwi jego pokoju i zirytowany głos jego ciotki nawołujący go do natychmiastowego przygotowania śniadania.. Zrezygnowany zwlekł się z łóżka, ubrał i poszedł do kuchni powłócząc nogami i nieustannie ziewając.
Może i w świecie czarodziejów był aktualnie bohaterem, osobą numer jeden
na wielu ustach, ale na Privet Drive wciąż był traktowany jak nic nie warty śmieć
Zarówno wuj jak i ciotka raczyli mu o tym nagminnie przypominać, zaś jego kuzyn nadal traktował go niczym worek treningowy. Jednak jak to miał w zwyczaju nie zamierzał ubolewać nad swoim losem. W końcu to miały być ostatnie wakacje w tym miejscu, którego z całego serca nienawidził. Następne, jakie nadejdą i kolejne, spędzi w domu swojego ojca chrzestnego Syriusza Blacka, który został oczyszczony z zarzutów i przeproszony za fałszywe oskarżenia. Harry rozejrzał się po ciemnym pokoju nasłuchując, czy jego krzyk nikogo nie obudził. Jakoś nie chciał konfrontacji w środku nocy z wściekłym wujostwem.
Na szczęście w domu panowała niczym niezmącona cisza. Złoty chłopiec zdawał sobie sprawę, że teraz będzie miał poważne trudności z zaśnięciem. Westchnął więc cicho i wstał
z łóżka. Zapalił lampkę, która była przy jego łóżku i wyjął jedną z ukrytych w szczelinie ksiąg magicznych OPCM i zaczął z nudów wertować podręcznik. Co było jednak dziwniejsze, przez te sny i budzenie się zbyt częste w środku nocy oprócz OPCM i paru innych podręczników nawet zaczął uczuć się o zgrozo eliksirów! Czasami miał wrażenie, że zamienia się
w Hermionę, to w końcu jej domeną było nieustanne siedzenie nad książkami i zgłębianie wszelkiej wiedzy. Resztę wieczoru spędził więc czytając i odrabiając związaną z przedmiotem pracę domową zadaną na okres wakacyjny. Nad ranem, gdy odłożył książkę do skrytki pod łóżkową szczeliną udało mu się przysnąć. Jednak nie na długo. Już po chwili, bowiem słychać było głośne pukanie w drzwi jego pokoju i zirytowany głos jego ciotki nawołujący go do natychmiastowego przygotowania śniadania.. Zrezygnowany zwlekł się z łóżka, ubrał i poszedł do kuchni powłócząc nogami i nieustannie ziewając.
- Zrób jajka na bekonie, tylko
ich nie spal – zażądała ciotka surowym głosem dochodzącym
z łazienki.
- Dobrze – odpowiedział zabierając się do czynności, którą przyszło mu wykonać.
z łazienki.
- Dobrze – odpowiedział zabierając się do czynności, którą przyszło mu wykonać.
W końcu każdy dostał śniadanie i
mógł zrobić również coś dla siebie. Jednak nie zdążył się dobrze wziąć za
jedzenie, gdy usłyszał krząknięcie wuja.
- Czy coś się stało wuju? –
spytał unosząc głowę znad swojego talerza i patrząc na swojego opiekuna.
- Czy wiesz, jaki dzisiaj mamy dzień? – odpowiedział pytaniem na pytanie Vernon. Harry zaczął się zastanawiać. Nie były to jego urodziny, urodziny Dudleya też nie. Pokręcił więc przecząco głową.
– Tak też myślałem – kontynuował wuj niezdziwiony arogancją swojego bratanka. – Dzisiaj ja, Petunia oraz Dudley idziemy na zebranie kandydatów do szkoły średniej, w końcu
w przeciwieństwie do ciebie nasz kochany Dudziaczek zaczyna normalną szkołę,
a ty znów wrócisz do tych dziwolągów – powiedział krzywiąc się. Harrego olśniło. Rzeczywiście dzisiaj mieli te zebranie.
– Rzecz jasna nie zostawimy cię w tym domu – powiedział unosząc sugestywnie brew patrząc na niego jak na kogoś, kto mógłby zniszczyć w przeciągu kilku sekund dorobek całego jego życia. Petunia obdarzyła siostrzeńca dokładnie tym samym pogardliwym spojrzeniem. Nagle rozległo się pukanie do drzwi wejściowych. Vernon widocznie tym faktem niezadowolony kazał poczekać wszystkim w kuchni, a sam udał się, aby otworzyć drzwi niezapowiedzianemu gościowi.
- Czy wiesz, jaki dzisiaj mamy dzień? – odpowiedział pytaniem na pytanie Vernon. Harry zaczął się zastanawiać. Nie były to jego urodziny, urodziny Dudleya też nie. Pokręcił więc przecząco głową.
– Tak też myślałem – kontynuował wuj niezdziwiony arogancją swojego bratanka. – Dzisiaj ja, Petunia oraz Dudley idziemy na zebranie kandydatów do szkoły średniej, w końcu
w przeciwieństwie do ciebie nasz kochany Dudziaczek zaczyna normalną szkołę,
a ty znów wrócisz do tych dziwolągów – powiedział krzywiąc się. Harrego olśniło. Rzeczywiście dzisiaj mieli te zebranie.
– Rzecz jasna nie zostawimy cię w tym domu – powiedział unosząc sugestywnie brew patrząc na niego jak na kogoś, kto mógłby zniszczyć w przeciągu kilku sekund dorobek całego jego życia. Petunia obdarzyła siostrzeńca dokładnie tym samym pogardliwym spojrzeniem. Nagle rozległo się pukanie do drzwi wejściowych. Vernon widocznie tym faktem niezadowolony kazał poczekać wszystkim w kuchni, a sam udał się, aby otworzyć drzwi niezapowiedzianemu gościowi.
Harry popatrzył za oddalającym
się wujem i zabrał się za jedzenie korzystając ze sposobności, bo wiedział, że
jak ten wróci to znów będzie musiał słuchać tego wywodu, który zapewne skończy
się tym, że wyląduje w domu pani Fig. Już po chwili usłyszał jak jego wuj
zachłysnął się powietrzem, a po chwili dało się słyszeć jego tubalny,
zbulwersowany głos.
- KIM PAN JEST I CO PAN ROBI W
MOIM DOMU TAK UBRANY?!– zagrzmiał podniesiony głos Vernona.
Harry poderwał się znad talerza i
zaraz pobiegł do przedpokoju zobaczyć kto to.
Był niemal pewny, że to jakiś czarodziej, wywołał tyle zamieszania. Ku jego ogromnemu zdumieniu w drzwiach zobaczył swojego ojca chrzestnego, który najwyraźniej nie przejął się kompletnie krzykiem jego wuja, a na widok Harrego uśmiechnął się szeroko.
Był niemal pewny, że to jakiś czarodziej, wywołał tyle zamieszania. Ku jego ogromnemu zdumieniu w drzwiach zobaczył swojego ojca chrzestnego, który najwyraźniej nie przejął się kompletnie krzykiem jego wuja, a na widok Harrego uśmiechnął się szeroko.
- Cześć Harry, pakuj się. Resztę
wakacji spędzisz u mnie. – powiedział wesoło.
- Jak to u ciebie? – chłopak był wyraźnie zdziwiony.
- Nie cieszysz się? – Syriusz przestał momentalnie się uśmiechać. W końcu nigdy nie wiedział jakie tak naprawdę stosunki łączą jego chrześniaka z wujostwem.
- Jak to u ciebie? – chłopak był wyraźnie zdziwiony.
- Nie cieszysz się? – Syriusz przestał momentalnie się uśmiechać. W końcu nigdy nie wiedział jakie tak naprawdę stosunki łączą jego chrześniaka z wujostwem.
Co prawda słyszał o tym, jak
podobno jest traktowany, ale nie do końca chciał w to wierzyć. Znał tych ludzi
jeszcze z czasów młodości Lili.. No przynajmniej jej siostrę. Jakoś nie
wierzył,
że z własnej woli traktowała by bratanka jak śmiecia.
- Ależ, nie oczywiście, że się cieszę po prostu jestem zaskoczony – sprostował chłopak szybko wyrywając Syriusza z zamyślenia co spowodowało, że ten ponownie się uśmiechnął.
- Chyba, że tak… Jeśli nie miałbyś nic przeciwko, możemy przenieść się
już teraz – zaproponował. Harry już miał odpowiedzieć, że bardzo chętnie gdy nagle
w przedsionku pojawiła się jego ciotka. Spojrzała na swojego siostrzeńca, a potem na Syriusza. Nadal obowiązywała ją ta przeklęta przysięga.
- Black – powiedziała ostrzej niż by chciała. – Po co tu przyszedłeś chyba nie myślisz,
że wyjdziesz stąd z tym dzieciakiem? – spytała ostro. Black zmierzył ją chłodnym spojrzeniem.
- Oczywiście, że wyjdę Petunio i nie rozumiem twojego zachowania. Przecież kiedy cię poznałem nie byłaś taka – zamyślił się. – Harry idź się spakuj ja tutaj zaczekam – odesłał chrześniaka i spojrzał powrotem na jego ciotkę. – Petunio jest coś o czym chciałabyś mi powiedzieć?- Ta pokręciła głową…
- Nie.. nie mogę .. – powiedziała cicho. Syriusz zmarszczył brwi. Coś tu mu nie pasowało.
że z własnej woli traktowała by bratanka jak śmiecia.
- Ależ, nie oczywiście, że się cieszę po prostu jestem zaskoczony – sprostował chłopak szybko wyrywając Syriusza z zamyślenia co spowodowało, że ten ponownie się uśmiechnął.
- Chyba, że tak… Jeśli nie miałbyś nic przeciwko, możemy przenieść się
już teraz – zaproponował. Harry już miał odpowiedzieć, że bardzo chętnie gdy nagle
w przedsionku pojawiła się jego ciotka. Spojrzała na swojego siostrzeńca, a potem na Syriusza. Nadal obowiązywała ją ta przeklęta przysięga.
- Black – powiedziała ostrzej niż by chciała. – Po co tu przyszedłeś chyba nie myślisz,
że wyjdziesz stąd z tym dzieciakiem? – spytała ostro. Black zmierzył ją chłodnym spojrzeniem.
- Oczywiście, że wyjdę Petunio i nie rozumiem twojego zachowania. Przecież kiedy cię poznałem nie byłaś taka – zamyślił się. – Harry idź się spakuj ja tutaj zaczekam – odesłał chrześniaka i spojrzał powrotem na jego ciotkę. – Petunio jest coś o czym chciałabyś mi powiedzieć?- Ta pokręciła głową…
- Nie.. nie mogę .. – powiedziała cicho. Syriusz zmarszczył brwi. Coś tu mu nie pasowało.
Tym czasem Harry szybko się
spakował i zbiegł na dół razem z kufrem. Hedwiga spokojnie leciała za nim. Na
jej widok zarówno Vernon jak i ciotka skrzywili się.
- Harry, gotowy do drogi? –
Syriusz spojrzał na chrześniaka.
- Gotowy! – Uśmiechnął się promiennie, nie wierząc w swoje szczęście.
- Doskonale. Zatem do widzenia – pożegnał się.
- Opiekuj.. się.. nim – wyszeptała Petunia, a ten skinął głową. Zszokowany Harry podążył za swoim chrzestnym, by kawałek dalej aportować się do ich nowego domu.
- Gotowy! – Uśmiechnął się promiennie, nie wierząc w swoje szczęście.
- Doskonale. Zatem do widzenia – pożegnał się.
- Opiekuj.. się.. nim – wyszeptała Petunia, a ten skinął głową. Zszokowany Harry podążył za swoim chrzestnym, by kawałek dalej aportować się do ich nowego domu.
Młody Potter stanął przed bramą
przepięknej rezydencji.
- Witamy w Black résidence – wyszczerzył się jego ojciec chrzestny – zapraszam do środka, wybierz sobie pokój i rozpakuj się. Harry wszedł do środka wielkiego domu, można by powiedzieć wręcz małego dworku i uśmiechnął się szeroko. Niezła chata.
- Witamy w Black résidence – wyszczerzył się jego ojciec chrzestny – zapraszam do środka, wybierz sobie pokój i rozpakuj się. Harry wszedł do środka wielkiego domu, można by powiedzieć wręcz małego dworku i uśmiechnął się szeroko. Niezła chata.
- To ja się idę rozejrzeć –
mruknął i już pędził schodami na górę.
Chłopak otworzył pierwsze drzwi
na jakie trafił zaraz po znalezieniu się na piętrze.
Za nimi znajdowała się biblioteka, więc dosyć szybko je zamknął. To miejsce było dobre dla Hermiony. Na wspomnienie przyjaciółki coś zakuło go w piersi, jednak odrzucił wspomnienia i podążył dalej. Kolejnym pomieszczeniem było coś na kształt pokoju dziennego, kominek, fotele, bar z napojami alkoholowymi. Harry ruszył więc dalej chcąc zobaczyć kolejne pomieszczenia. W końcu natrafił na sypialnię.
Była w kolorach zieleni, które zwykły królować w domu Salazara.
Mimo całej niechęci do jego symboli i mieszkańców spodobała mu się.
Położył się na chwilę na łóżku by przetestować jego wygodę, oczywiście okazało się być niezwykle miękkie. Po chwili zastanowienia zdecydował, że to będzie jego
pokój. Jak na zawołanie pojawił się kufer z jego rzeczami oraz ukochana sowa.
Uśmiechnął się do siebie i zerknął do pomieszczenia za drzwiami wnętrzu
jego pokoju. Znajdowała się tam przytulna łazienka ze srebrnymi ornamentami
węży przy wejściu. Korzystając z tego postanowił wziąć prysznic nim będzie musiał
pojawić się na obiedzie.
Za nimi znajdowała się biblioteka, więc dosyć szybko je zamknął. To miejsce było dobre dla Hermiony. Na wspomnienie przyjaciółki coś zakuło go w piersi, jednak odrzucił wspomnienia i podążył dalej. Kolejnym pomieszczeniem było coś na kształt pokoju dziennego, kominek, fotele, bar z napojami alkoholowymi. Harry ruszył więc dalej chcąc zobaczyć kolejne pomieszczenia. W końcu natrafił na sypialnię.
Była w kolorach zieleni, które zwykły królować w domu Salazara.
Mimo całej niechęci do jego symboli i mieszkańców spodobała mu się.
Położył się na chwilę na łóżku by przetestować jego wygodę, oczywiście okazało się być niezwykle miękkie. Po chwili zastanowienia zdecydował, że to będzie jego
pokój. Jak na zawołanie pojawił się kufer z jego rzeczami oraz ukochana sowa.
Uśmiechnął się do siebie i zerknął do pomieszczenia za drzwiami wnętrzu
jego pokoju. Znajdowała się tam przytulna łazienka ze srebrnymi ornamentami
węży przy wejściu. Korzystając z tego postanowił wziąć prysznic nim będzie musiał
pojawić się na obiedzie.
Wieczorem położył się do
łóżka, jednak wcześniej postanowił sprawdzić coś
co przykuło jego uwagę. Gdy po południu chował do szafy swoje ubrania ( mogły
co prawda zrobić to skrzaty, ale chciał wiedzieć co jeszcze musi uzupełnić w swojej garderobie), zauważył dziwne wybrzuszenie z tyłu. Najwyraźniej była to jakaś skrytka. Harry kierowany gryfońską ciekawością podszedł do szafy i spróbował dostać się do niej. Jednak były nałożone tam zabezpieczenia w wężomowie. W pierwszej chwili Złoty chłopiec chciał iść do Syriusza, jednak wrodzona skłonność do pakowania się w tarapaty zwyciężyła. Harry użył więc daru, który odziedziczył po pewnym beznosym dupku, bo tak zwykł w przeszłości nazywać swojego największego wroga - Toma Riddle'a - aby otworzyć skrytkę i już po chwili w jego dłoniach spoczywała czarna, gruba książka, której tytuł głosił „podstawy czarnej magii”.
Harry z wrażenia upuścił opasły tom, jednak zaraz zreflektował się i podniósł go.
Postanowił na razie schować go pod łóżko i nic nie mówić Syriuszowi.
Miał zamiar jutro zerknąć do niej. Przejrzy kilka stron i powie Łapie, że ją znalazł.
Bo przecież nic się nie stanie ?
Nie będzie pragnął zdobyć zakazanej wiedzy i umiejętności ?
Jednak dni spędzone w nowym domu mijały, a Harry nie wspomniał o znalezisku, wręcz przeciwnie. Z coraz większą pasją pochłaniał opasłe tomisko, a z każdą kolejną stroną dochodził do wniosku, że czarna magia jest iście ciekawa. Nawet jego ojciec chrzestny wraz z upływem czasu, zauważył drobne zmiany zachodzące w Potterze. Złoty chłopiec zbył go jednak stwierdzając, że to zmęczenie i nowe środowisko. Niestety w głębi duszy musiał przyznać Blackowi rację – czarna magia zaczęła go fascynować. Miał wrażenie, że stał się trochę bardziej ostrożny, mniej ufny w stosunku do przyjaciół. Od czasu wyprowadzki od Dursleyów dostał raptem jeden list od nich, na który nie odpisał. Przestał bowiem zwierzać się wszystkim ze swoich problemów i przemyśleń. Odkąd posiadł tę księgę jakoś nie tęsknił za przyjaciółmi. Stawał się niczym młody Tom Riddle, jednak nie chciał dopuścić do głosu swojej świadomości.
co przykuło jego uwagę. Gdy po południu chował do szafy swoje ubrania ( mogły
co prawda zrobić to skrzaty, ale chciał wiedzieć co jeszcze musi uzupełnić w swojej garderobie), zauważył dziwne wybrzuszenie z tyłu. Najwyraźniej była to jakaś skrytka. Harry kierowany gryfońską ciekawością podszedł do szafy i spróbował dostać się do niej. Jednak były nałożone tam zabezpieczenia w wężomowie. W pierwszej chwili Złoty chłopiec chciał iść do Syriusza, jednak wrodzona skłonność do pakowania się w tarapaty zwyciężyła. Harry użył więc daru, który odziedziczył po pewnym beznosym dupku, bo tak zwykł w przeszłości nazywać swojego największego wroga - Toma Riddle'a - aby otworzyć skrytkę i już po chwili w jego dłoniach spoczywała czarna, gruba książka, której tytuł głosił „podstawy czarnej magii”.
Harry z wrażenia upuścił opasły tom, jednak zaraz zreflektował się i podniósł go.
Postanowił na razie schować go pod łóżko i nic nie mówić Syriuszowi.
Miał zamiar jutro zerknąć do niej. Przejrzy kilka stron i powie Łapie, że ją znalazł.
Bo przecież nic się nie stanie ?
Nie będzie pragnął zdobyć zakazanej wiedzy i umiejętności ?
Jednak dni spędzone w nowym domu mijały, a Harry nie wspomniał o znalezisku, wręcz przeciwnie. Z coraz większą pasją pochłaniał opasłe tomisko, a z każdą kolejną stroną dochodził do wniosku, że czarna magia jest iście ciekawa. Nawet jego ojciec chrzestny wraz z upływem czasu, zauważył drobne zmiany zachodzące w Potterze. Złoty chłopiec zbył go jednak stwierdzając, że to zmęczenie i nowe środowisko. Niestety w głębi duszy musiał przyznać Blackowi rację – czarna magia zaczęła go fascynować. Miał wrażenie, że stał się trochę bardziej ostrożny, mniej ufny w stosunku do przyjaciół. Od czasu wyprowadzki od Dursleyów dostał raptem jeden list od nich, na który nie odpisał. Przestał bowiem zwierzać się wszystkim ze swoich problemów i przemyśleń. Odkąd posiadł tę księgę jakoś nie tęsknił za przyjaciółmi. Stawał się niczym młody Tom Riddle, jednak nie chciał dopuścić do głosu swojej świadomości.
.
Czas w nowym domu płynął bardzo szybko. Początek nowego roku w Hogwarcie nadszedł szybciej niż Harry się spodziewał. Być może, dlatego, że resztę wakacji mógł zaliczyć do jak najbardziej udanych, spędzonych w rodzinnej atmosferze, nie tak jak zazwyczaj – jako popychadło u wujostwa. W przedostatni dzień wybrał się z Łapą na Pokątną by zakupić potrzebne książki, uzupełnić ingerencje do eliksirów na siódmy rok nauki w Hogwarcie oraz wyposażyć garderobę w nowe rzeczy. Harry kupił więc całkiem pokaźną ilość spodni
i ciemnych podkoszulków. Ogólnie garderoba chłopaka nagle zmieniła się na bardziej mroczną co jemu osobiście bardzo się podobało. Uważał,
że dodawała mu ona pazura. Syriusz zaś stwierdził, że to młodzieńczy okres buntu, a młody Potter nie zamierzał wyprowadzać go z błędu.
Na szczęście podczas tej wyprawy nie spotkał rodziny Weasleyów, ani Granger. Tym lepiej.
Za to, ku niezmiernemu zdziwieniu napotkał Malfoya, który aż przystanął widząc nowy ubiór jak
i fryzurę Harrego. Z włosami Potter też postanowił zrobić drobny porządek. Lekko je zapuścił
i w końcu jakoś ułożył z niewielką pomocą fryzjera, a co najważniejsze końcówki przefarbował na kolor srebrny
- No, no Potter, co to się stało?
– Draco uniósł brwi.
Potter odwrócił się na głos
dobrze znanej sobie osoby by stanąć twarzą w twarz z pewnym nader irytującym
ślgońskim dupkiem. Jednak nie odpowiedział na tę zaczepkę tylko powrócił do
wcześniejszej czynności czyli oglądania nowych modeli mioteł na wystawie
sklepowej. Draco uniósł zdziwiony brew na to jawne zignorowanie jego osoby, a
przecież czegoś takiego się nie robi. Nikt nie ignoruje Malfoya. To jego rodzina może ignorować innych. Ślizgon zlustrował całą sylwetkę
szkolnego wroga dostrzegając to jak Gryfon był ubrany. Chcąc nie chcąc musiał
przyznać, że taka zmiana dobrze na niego wpłynęła.
- Potter, nie wiem kto namówił
cię na zmianę stylu, a chętnie spytałbym go czym Cię nafaszerował, że w końcu
wyglądasz jak człowiek – zakpił z typowym dla siebie sarkazmem.
- Dzięki Malfoy to miłe – odparł Gryfon wzruszając ramionami, co spowodowało, że Draco przez chwilę wpatrywał się w niego totalnie zaskoczony .Zaraz jednak odzyskał rezon.
- No, no i język też ci się wyostrzył? Przyznaj się Potter jesteś pod działaniem jakiegoś zaklęcia – zakpił blondyn.
- Chciałbyś Malfoy – Gryfon odwrócił się łaskawie w jego stronę. – Znudził mi się wizerunek grzecznego chłopca., którego grałem przez tyle lat. – prychnął rozzłoszczony gryfiak, jednak jego postawa nie zdradzała najmniejszych oznak irytacji.
- Wiesz, z żalem muszę stwierdzić, że ta zmiana ci służy Potter, wytłumacz mi tylko czemu nie ma z Tobą Grenger i Weaslye'a?
- Powiedzmy.. w końcu zrozumiałem, że nie tylko oni są na tym świecie –
Harry wzruszył ramionami, co spowodowało kolejne zdziwienie na twarzy ślizgona,
a w końcu spowodowało wybuch śmiechu, czego Harry był świadkiem po raz pierwszy.
- No, nie, naprawdę Potter, zaskakujesz mnie – młody dziedzic Malfoyów uspokoił się dość szybko, zakładając na twarz maskę chłodnego opanowania. Stojący naprzeciw chłopak uśmiechnął się drwiąco by następnie wyciągnąć w jego kierunku dłoń.
- Więc co powiesz na zaczęcie wszystkiego od nowa? – zamilkł, robiąc krótką aczkolwiek efektywną pauzę – Cześć, jestem Harry, Harry Potter...
- A ja Draco, Draco Malfoy, miło widzieć, że w końcu wychodzisz na ludzi Potter – obaj chłopcy uścisnęli sobie dłonie.
- Dzięki Malfoy to miłe – odparł Gryfon wzruszając ramionami, co spowodowało, że Draco przez chwilę wpatrywał się w niego totalnie zaskoczony .Zaraz jednak odzyskał rezon.
- No, no i język też ci się wyostrzył? Przyznaj się Potter jesteś pod działaniem jakiegoś zaklęcia – zakpił blondyn.
- Chciałbyś Malfoy – Gryfon odwrócił się łaskawie w jego stronę. – Znudził mi się wizerunek grzecznego chłopca., którego grałem przez tyle lat. – prychnął rozzłoszczony gryfiak, jednak jego postawa nie zdradzała najmniejszych oznak irytacji.
- Wiesz, z żalem muszę stwierdzić, że ta zmiana ci służy Potter, wytłumacz mi tylko czemu nie ma z Tobą Grenger i Weaslye'a?
- Powiedzmy.. w końcu zrozumiałem, że nie tylko oni są na tym świecie –
Harry wzruszył ramionami, co spowodowało kolejne zdziwienie na twarzy ślizgona,
a w końcu spowodowało wybuch śmiechu, czego Harry był świadkiem po raz pierwszy.
- No, nie, naprawdę Potter, zaskakujesz mnie – młody dziedzic Malfoyów uspokoił się dość szybko, zakładając na twarz maskę chłodnego opanowania. Stojący naprzeciw chłopak uśmiechnął się drwiąco by następnie wyciągnąć w jego kierunku dłoń.
- Więc co powiesz na zaczęcie wszystkiego od nowa? – zamilkł, robiąc krótką aczkolwiek efektywną pauzę – Cześć, jestem Harry, Harry Potter...
- A ja Draco, Draco Malfoy, miło widzieć, że w końcu wychodzisz na ludzi Potter – obaj chłopcy uścisnęli sobie dłonie.
Harry zadowolony wrócił do domu.
Kładąc się spać mógł śmiało stwierdzić, że ten rok będzie
o wiele lepszy od poprzedniego. Rano obudził się kilka godzin przed wyjazdem, by spokojnie się wykapać sprawdzić czy wszytko jest spakowane i w końcu pojawić się w jadalni oznajmiając Syriuszowi, że już jest gotowy do drogi.
o wiele lepszy od poprzedniego. Rano obudził się kilka godzin przed wyjazdem, by spokojnie się wykapać sprawdzić czy wszytko jest spakowane i w końcu pojawić się w jadalni oznajmiając Syriuszowi, że już jest gotowy do drogi.
(…)
Dolina Godryka tonęła w nocnej
ciszy, której nie zagłuszał nawet najmniejszy szmer wiatru. Ponure okiennice
domu, który mogli widzieć wybrani powodował dreszcze. Przypominał on bowiem o
tym co stało się szesnaście lat temu. Ciszę tę przerwał trzask aportacii.
Tajemnicza postać pojawiła się w Dolinie Godryka, bez problemu ruszając jedną
ze słabo oświetlonych uliczek, które z pewnością prowadziły na obrzeża
czarodziejskiego miasteczka. Po kilku minutach szybkiego marszu jego oczom
ukazał się cel podróży. Oto on – z pozoru zaniedbany i z całą pewnością przez
nikogo niezamieszkany budynek.. Rodzinny
dom Harrego Pottera, zbawcy ludzkości i tego, który pozbawił życia samego
Voldemorta. Jednak to już przeszłość. Mężczyzna przekraczając próg domu
roześmiał się złowrogo, a jego oczy niepokojąco błysnęły w ciemnościach. Ruszył ostrożnie korytarzem budynku,
który w niektórych miejscach wyglądał jak by miał lada moment zawalić mu się na
głowę.
Poszukiwał jednej niewielkiej rzeczy.. Ostrożnie dotarł na wyższe piętro i udał się do pokoju,
w którym szesnaście lat temu straciła życie młoda kobieta, a potem mały chłopiec pozbawił mocy Toma, który był niemal pewien swojego zwycięstwa. Jednak teraz on tutaj powrócił. Powrócił by móc dokończyć dzieło rozpoczęte przez brata. Ostrożnie zaczął przetrząsać pokój w poszukiwaniu pewnej drobnej rzeczy, tej o której istnieniu zapomnieli zarówno Dumbledore, jak i Voldemort, co spowodowało klęskę tego ostatniego. Jednak on jest sprytniejszy. W końcu dostrzegł małą błyszczącą rzecz leżącą pod kołyską, w której niewątpliwie kiedyś spał mały Harry. Pochylił się i podniósł coś z podłogi. Schował ów przedmiot do kieszeni czarnego płaszcza i spokojnie oddalił się z ruin domu Potterów, przez nikogo niezauważony
- zupełnie jak śmierć, która przez nikogo niedostrzeżona zbiera żniwo swych ofiar.
Zadowolony ze swojego znaleziska udał się do dawnej rezydencji Toma Riddle’a
i spokojnie rozsiadł się w przestronnej komnacie. Teraz pozostaje mu tylko czekać
i zebrać tych, którzy rozproszyli się, gdy Czarny Pan poniósł klęskę.
Zbierze jego wiernych ludzi na nowo i da im siłę do ostatecznego pokonania dyrektora Hogwartu, a on sam będzie mógł dokonać zemsty na Złotym Chłopcu,
za śmierć jedynej rodziny – śmierć swojego brata.
Poszukiwał jednej niewielkiej rzeczy.. Ostrożnie dotarł na wyższe piętro i udał się do pokoju,
w którym szesnaście lat temu straciła życie młoda kobieta, a potem mały chłopiec pozbawił mocy Toma, który był niemal pewien swojego zwycięstwa. Jednak teraz on tutaj powrócił. Powrócił by móc dokończyć dzieło rozpoczęte przez brata. Ostrożnie zaczął przetrząsać pokój w poszukiwaniu pewnej drobnej rzeczy, tej o której istnieniu zapomnieli zarówno Dumbledore, jak i Voldemort, co spowodowało klęskę tego ostatniego. Jednak on jest sprytniejszy. W końcu dostrzegł małą błyszczącą rzecz leżącą pod kołyską, w której niewątpliwie kiedyś spał mały Harry. Pochylił się i podniósł coś z podłogi. Schował ów przedmiot do kieszeni czarnego płaszcza i spokojnie oddalił się z ruin domu Potterów, przez nikogo niezauważony
- zupełnie jak śmierć, która przez nikogo niedostrzeżona zbiera żniwo swych ofiar.
Zadowolony ze swojego znaleziska udał się do dawnej rezydencji Toma Riddle’a
i spokojnie rozsiadł się w przestronnej komnacie. Teraz pozostaje mu tylko czekać
i zebrać tych, którzy rozproszyli się, gdy Czarny Pan poniósł klęskę.
Zbierze jego wiernych ludzi na nowo i da im siłę do ostatecznego pokonania dyrektora Hogwartu, a on sam będzie mógł dokonać zemsty na Złotym Chłopcu,
za śmierć jedynej rodziny – śmierć swojego brata.
No, no. Rozdział mi się podobał. Zainteresowała mnie zwłaszcza rozmowa pomiędzy Syriuszem, a Petunią. W relacjach pomiędzy Harry'm a wujostwem, zdecydowanie coś się nie zgadza. Dobrze, że nie zostało to ujawnione od razu. Chętnię pomęczę sie jeszcze w niepewności (:
OdpowiedzUsuńHarry i farbowanie włosów? Hahah, nie myślała, że kiedykolwiek tego dożyję. Fajnie też, że znalazł wspólny język z Draconem. Lubię ich zarówno jako kumpli, jak i jako parę, więc, czy będzie to yaoi, czy bromans, to jestem zdecydowanie na tak!
No i na końcu równie tajemniczy jak prolog fragment dotyczący brata Voldemorta.
Znowu nie wiem prawie nic xD Co to za przedmiot? Czy mężczyźnie się uda?
Hmm, w sumie kibicuję mu z całego serca xD
Pozdrawiam, życzę weny, z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział i zapraszam do mnie :3
http://yaoi-tomarry.blogspot.com/
Cześć!! Opowiadanie zapowiada się fajnie, nawet bardzo, ale mam jedno pytanie... Czy Harry będzie też czarnomagiem? Prosiłbym o to, bo mało jest dobrych opowiadań ze złym Potterem. I czy to będzie yaoi, a jeśli tak to z kim? Narazie chciałbym z bratem Voldemorta. I co jest z Petunią?
OdpowiedzUsuńŻyczę weny i pozdrawiam z całego serca
Daniel